Aby nie było "sztywno", czy nie będziesz mieć nic przeciwko, jeśli od razu przejdziemy na Ty? 

Dziękuję za zaproszenie do tak wspaniałego grona miłośników literatury. Oczywiście, przejdźmy na Ty. Będzie mi bardzo miło – jestem Sylwia.

Jesteś absolwentką filologii polskiej, więc wydaje się, że to oczywiste, że świat książek fascynuje Cię najbardziej. Lecz mimo to, zapytamy, dlaczego ta sfera kultury, a nie kino? Czyżby literatura była dla Ciebie czymś więcej niż tylko słowem napisanym na papierze? Używając hiperboli, nawet pasją, która odmienia życie?

Świat książek rzeczywiście jest mi bardzo bliski, ale nie dlatego, że literatura jest jedyną dziedziną kultury, która mnie interesuje. Jako absolwentka filologii polskiej nauczyłam się przede wszystkim patrzeć na słowo jako na sposób poznawania człowieka. I właśnie człowiek jest dla mnie najważniejszy.

Dlatego Kulturalne Rozmowy nie zamykają się wyłącznie w świecie książek. Rozmawiam również z aktorami, twórcami i przedstawicielami innych dziedzin kultury. Kino, teatr czy muzyka opowiadają przecież o podobnych rzeczach – o emocjach, doświadczeniach, wyborach, relacjach i tym, co nas kształtuje.

25 sierpnia 2026

Wywiad z Sylwią Cegiełą: założycielką - redaktorką portalu Kulturalne Rozmowy

Poznajcie kobietę niezwykłą. Sylwia Cegieła, choć czyta książki poważne, często smutne, głęboko refleksyjne, nie jest osobą będącą przez cały rok w jesiennym nastroju. To kobieta aktywna. Otwarta na ludzi, pełna empatii. Uśmiechnięta. Z lekkością podejmująca tematy niełatwe w wielu przeprowadzanych wywiadach. Promująca, nie tylko początkujących pisarzy. Współpracująca z największymi wydawcami. Dlatego niezmiernie nam miło, że z chęcią zgodziła się, aby odpowiedzieć na kilka naszych pytań. 

 

Literatura jest jednak dla mnie szczególna, ponieważ daje ogromną przestrzeń do interpretacji. Książka nie pokazuje wszystkiego wprost. Zostawia miejsce na wyobraźnię, własne doświadczenia i pytania, które czytelnik może zabrać ze sobą długo po zamknięciu ostatniej strony. Dlatego nie traktuję jej jako "słowa napisanego na papierze", ale jako żywą rozmowę między autorem a czytelnikiem.

Czy można powiedzieć, że to pasja, która odmienia życie? Myślę, że tak – choć nie potrzebuję hiperboli, żeby to udowodnić. Literatura dzięki portalowi, który prowadzę już ponad 10 lat – nauczyła mnie uważniej słuchać, dostrzegać drugie dno i przede wszystkim zadawać pytania. A to właśnie pytania są fundamentem Kulturalnych Rozmów.

Kiedy rozmawiam z pisarzem czy kimkolwiek innym, interesuje mnie nie tylko jego książka, film czy wydarzenie, o którym mowa. Chcę wiedzieć, co za tym wszystkim stoi, skąd wziął się pomysł, jakie emocje towarzyszyły powstawaniu danej historii i co twórca chciał powiedzieć swoim odbiorcom. Kiedy natomiast siadam do rozmowy z aktorem, pytam o jego role, ale także o człowieka, który za nimi stoi.

Dlatego nie powiedziałabym, że wybrałam literaturę zamiast kina. Raczej wybrałam kulturę jako przestrzeń spotkania z człowiekiem. A książki są jednym z najpiękniejszych języków, w jakich możemy o tym człowieku rozmawiać.

Portal Kulturalne Rozmowy istnieje już od ponad dekady. Co było pierwszym impulsem do stworzenia owej przyjaznej przestrzeni? Jak długo rodził się w głowie ten pomysł i jakie były jego główne cele?

Kulturalne Rozmowy nie powstały z jednego wielkiego planu biznesowego. To był raczej pomysł, który dojrzewał we mnie stopniowo – z potrzeby rozmowy o kulturze w sposób bardziej osobisty, uważny i pozbawiony schematów.

Pierwszym impulsem była oczywiście miłość do literatury, ale bardzo szybko okazało się, że same książki są tylko początkiem. Zaczęło mnie interesować przede wszystkim to, co kultura robi z człowiekiem i co człowiek może powiedzieć poprzez kulturę. Chciałam stworzyć miejsce, w którym autor czy inny twórca nie będzie jedynie nazwiskiem na okładce czy w napisach końcowych, a książka – kolejnym tytułem do szybkiego zrecenzowania. Zależało mi na poznawaniu ludzi, ich historii, emocji, motywacji i sposobu patrzenia na świat.

a pile of open books sitting on top of a table

Pomysł dojrzewał więc razem ze mną. Z czasem Kulturalne Rozmowy zaczęły wychodzić poza same recenzje i wywiady. Pojawili się aktorzy, twórcy i przedstawiciele różnych dziedzin kultury. Zrozumiałam, że niezależnie od tego, czy rozmawiam z pisarzem, aktorem, innym artystą czy ze zwyczajnym człowiekiem, tak naprawdę zawsze rozmawiam o nim i jego historii.

Od początku zależało mi również na stworzeniu przestrzeni przyjaznej zarówno twórcom, jak i odbiorcom. Takiej, w której można nie tylko powiedzieć "to jest dobra książka", ale przede wszystkim zastanowić się, dlaczego, co w niej porusza, czego uczy i jakie pytania pozostawia.

Po ponad dekadzie widzę, że ten pierwotny cel właściwie się nie zmienił. Zmieniły się narzędzia, zasięg i możliwości, ale fundament pozostał ten sam: spotkanie, rozmowa, ciekawość drugiego człowieka i przekonanie, że kultura ma sens wtedy, kiedy wywołuje emocje i skłania nas do myślenia.

I chyba właśnie dlatego Kulturalne Rozmowy wciąż żyją. Bo nie są wyłącznie portalem o książkach. Są przestrzenią spotkania ludzi, którzy mają coś ważnego do powiedzenia – i tych, którzy chcą ich naprawdę wysłuchać.

silhouette of child sitting behind tree during sunset

Oprócz wspomnianego portalu, założyłaś też grupę na Facebooku o nazwie Książki warte przeczytania, która zrzesza już ponad 22 tysiące członków. Taka liczba daje nadzieję, że literatura wciąż żyje, a jej serce bije mocno. To dobrze. Ale czy nie masz sama obaw, że w erze Tik Toka, szybkich rolek itp. miłość do książek kiedyś zaniknie? Szczególnie wśród młodych ludzi? A może się mylimy, ponieważ Twoja grupa łączy też wielu nastolatków?

Mam takie obawy, ale chyba coraz częściej dochodzę do wniosku, że niepotrzebnie. Oczywiście żyjemy w czasach ogromnej konkurencji o uwagę. Tik Tok, rolki, krótkie filmy – wszystko jest szybkie, dynamiczne i zaprojektowane tak, żeby zatrzymać nas na kolejne kilka, kilkanaście sekund. Książka wymaga czegoś zupełnie innego: czasu, skupienia i wejścia w historię. Mogłoby się więc wydawać, że te dwa światy stoją po przeciwnych stronach.

Tymczasem obserwuję coś bardzo ciekawego. Młodzi ludzie wcale nie odwrócili się od książek – oni po prostu odkrywają je innymi drogami. Czasami zaczynają od Tik Toka czy Instagrama, a dopiero później sięgają po konkretny tytuł. Krótki film może przecież stać się impulsem do przeczytania kilkusetstronicowej powieści. I właśnie dlatego nie traktuję nowych mediów jako wroga literatury. Wręcz przeciwnie – dobrze wykorzystane mogą być jej ogromnym sprzymierzeńcem.

person reading book white sitting

Grupa Książki Warte Przeczytania jest dla mnie najlepszym dowodem na to, że potrzeba rozmowy o literaturze nadal istnieje. Ponad 22 tysiące osób to nie tylko liczba w statystykach. To tysiące różnych gustów, doświadczeń i powodów, dla których ktoś sięga po książkę. Są tam również nastolatkowie albo bardzo młodzi ludzie, co szczególnie mnie cieszy, gdyż pokazuje, że stereotyp człowieka XXI wieku, który nie czyta i interesuje się wyłącznie telefonem, jest po prostu niesprawiedliwy.

Myślę zresztą, że problemem nie jest dzisiaj brak zainteresowania książkami, ale nadmiar możliwości i bodźców. Młody człowiek ma dostęp do wszystkiego jednocześnie. Potrzebujemy więc nie tyle przekonywać go, że książka jest "lepsza" od Tik Toka, ile pokazać mu, że może znaleźć w niej coś, czego nie daje żaden krótki film – własną przestrzeń, emocje, wyobraźnię i możliwość zatrzymania się.

Dlatego nie boję się przyszłości literatury aż tak bardzo. Zmieniają się sposoby jej promowania, rozmowy o niej i docierania do czytelników, ale potrzeba opowiadania historii jest w człowieku od zawsze. A dopóki będziemy potrzebowali historii, dopóty będą potrzebne książki.

I może właśnie dlatego powinniśmy przestać przeciwstawiać książkę Tik Tokowi. Lepiej wykorzystać Tik Toka, rolki czy media społecznościowe po to, żeby powiedzieć: "Zatrzymaj się na chwilę. Zobacz tę historię. Być może właśnie jej szukasz". Jeśli dzięki piętnastosekundowemu filmowi ktoś po raz pierwszy od dawna sięgnie po książkę, to dla mnie jest to sukces, a nie zagrożenie.

an open book with a pink flower on top of it

Cytując Twoje stwierdzenie: "Każda książka to historia, która czeka na swojego czytelnika". W jaki sposób Ty pomagasz, aby nowe, wartościowe opowieści debiutantów, mniej znanych autorów czy znanych i lubianych pisarzy dotarły do szerokiego grona czytelników?

Właśnie dlatego powstały Kulturalne Rozmowy – żeby książka nie kończyła swojej drogi na momencie wydania. Faktycznie, szczególnie zależy mi na debiutantach i autorach, którzy nie mają jeszcze dużego nazwiska czy zaplecza promocyjnego. Uważam, że o wartości książki nie powinien decydować wyłącznie budżet marketingowy autora czy liczba jego obserwatorów.

Przede wszystkim czytam i rozmawiam. Nie chcę jednak ograniczać się do prostego komunikatu: "warto przeczytać tę książkę". Staram się pokazać, dlaczego warto po nią sięgnąć – co znajduje się między wierszami, jakie emocje uruchamia, jakie pytania stawia i do jakiego czytelnika może trafić. Recenzja ma być dla mnie nie tyle oceną, co zaproszeniem do spotkania z historią.

Drugim elementem są oczywiście wywiady. Rozmowa pozwala czytelnikowi zobaczyć człowieka stojącego za książką. Czasami dopiero wtedy odkrywamy, że historia, która wydaje się fikcją, ma bardzo osobiste źródło albo że pozornie lekka powieść dotyka naprawdę trudnych tematów.

assorted-title book lot beside window

Wykorzystuję też media społecznościowe, grupę Książki Warte Przeczytania oraz różne formaty – od klasycznych tekstów, przez grafiki i krótkie materiały wideo, po rozmowy na żywo. Chodzi o to, żeby jedna książka mogła żyć w kilku przestrzeniach i za każdym razem dotrzeć do innego odbiorcy.

Nie obiecuję autorowi, że z dnia na dzień jego książka stanie się bestsellerem. To byłoby nieuczciwe. Mogę natomiast dać jej uważność, profesjonalną prezentację i realną szansę na zainteresowanie czytelników. I właśnie to uważam za swoją rolę.

Bo kiedy po publikacji recenzji czy wywiadu ktoś napisze: "Nie znałam tej książki, ale teraz chcę ją przeczytać", wiem, że wydarzyło się coś ważnego. Ta historia znalazła kolejnego czytelnika. A przecież dokładnie o to chodzi w moim zdaniu: każda książka czeka na swojego człowieka. Ja staram się pomóc jej na siebie trafić.

Wiemy, że interesujesz się zwłaszcza literaturą ambitną, poruszającą ważne kwestie społeczne i egzystencjalne, ale również zachęcającą do głębszej refleksji nad światem i ludzką psychiką. Która zatem książka i autor zrobili na Tobie największe wrażenie, doprowadzając Cię do emocjonalnego rollercoasteru i wielogodzinnych przemyśleń?

To jedno z tych pytań, na które jako czytelniczce i redaktorce Kulturalnych Rozmów trudno odpowiedzieć jednym tytułem. Przeczytałam wiele książek, które mnie poruszyły, ale są takie historie, które nie kończą się wraz z ostatnią stroną. Zostają w głowie, wracają w najmniej oczekiwanych momentach i każą spojrzeć inaczej na siebie albo na drugiego człowieka.

Szczególnie mocno działają na mnie książki, które nie dają prostych odpowiedzi. Lubię, kiedy autor zmusza mnie do zatrzymania się i zadania sobie pytania: "A co ja zrobiłabym na miejscu tego bohatera?". Wtedy literatura przestaje być tylko opowieścią, a zaczyna być pewnego rodzaju lustrem.

Dlatego nie wskazałabym jednej książki jako tej absolutnie najważniejszej. Moje czytelnicze "emocjonalne rollercoastery" zmieniają się wraz ze mną. Ta sama historia może nagle odsłonić zupełnie nowe znaczenia, bo czytelnik również się zmienia.

Najbardziej zostają ze mną jednak te książki, które dotykają tematów pozornie bardzo osobistych, a w rzeczywistości uniwersalnych: samotności, przemijania, winy, odpowiedzialności, miłości, utraty, potrzeby akceptacji czy poszukiwania własnej tożsamości. Właśnie takie historie potrafią wywołać emocje, ale jednocześnie nie pozwalają przejść nad nimi do porządku dziennego.

I chyba to jest dla mnie największa wartość literatury. Nie każda książka musi doprowadzić nas do łez. Nie każda musi nami wstrząsnąć. Ale ta naprawdę dobra powinna coś w nas zostawić. Myśl, pytanie, emocję, czasem nawet niepokój.

Dlatego kiedy ktoś pyta mnie o książkę, która zrobiła na mnie największe wrażenie, mam ochotę odpowiedzieć: ta, o której nadal myślę, mimo że dawno ją odłożyłam. Bo najlepsze historie nie kończą się na ostatnim zdaniu. One dopiero wtedy zaczynają swoje drugie życie – w naszej pamięci.

A czy czytasz też powieści o bardziej rozrywkowym charakterze, lecz pobudzające wyobraźnię albo wywołujące dreszcze na plecach, np. coś z gatunku fantasy, kryminał?

Oczywiście! I chyba byłoby trochę niesprawiedliwe wobec samej literatury, gdybym, jako recenzentka, czytała wyłącznie książki wymagające głębokiej analizy i poruszające ciężkie tematy. Książka ma przecież również dawać przyjemność, emocje i zwyczajnie pozwalać nam odpocząć.

Sięgam więc także po kryminały, thrillery czy fantastykę. Lubię historie, które potrafią wciągnąć mnie bez reszty, zbudować napięcie i sprawić, że nagle orientuję się, że jest środek nocy, a ja "jeszcze tylko jeden rozdział muszę przeczytać. [śmiech]

Kryminały i thrillery szczególnie cenię za zagadkę, atmosferę oraz psychologię bohaterów. Najbardziej interesuje mnie jednak nie samo pytanie "kto zabił?", ale dlaczego ktoś przekroczył pewną granicę i co doprowadziło go do podjęcia określonej decyzji. Dobry kryminał może być przecież również świetnym studium ludzkiej psychiki.

Fantastyka natomiast daje coś zupełnie innego – możliwość wyjścia poza rzeczywistość i uruchomienia wyobraźni. Lubię, kiedy autor tworzy świat, który ma własne zasady, ale jednocześnie poprzez tę fikcję mówi coś bardzo prawdziwego o nas. Wtedy nawet najbardziej niezwykła historia może okazać się komentarzem do naszej codzienności.

Nie dzielę więc książek na "ambitne" i "rozrywkowe" w taki sposób, że jedne czytam z obowiązku, a drugie dla przyjemności. Dobra literatura rozrywkowa również może być mądra, a ambitna może być jednocześnie niezwykle wciągająca.

Jako redaktorka Kulturalnych Rozmów staram się zresztą patrzeć na książkę szerzej niż przez pryzmat gatunku. Interesuje mnie przede wszystkim to, czy autor ma coś do powiedzenia i czy potrafi zrobić to w sposób, który angażuje czytelnika. Jeśli po lekturze mam ochotę o tej historii z kimś porozmawiać, zastanawiać się nad nią albo po prostu polecić ją komuś – to znaczy, że zadziałała.

W twoim portfolio i materiałach prasowych, możemy wyczytać, że byłaś finalistką, a także ambasadorką konkursu "Aktywność Kobiet". Opowiesz więcej na jego temat? Do jakich kobiet był kierowany? Czy jedynie tych związanych z literaturą?

"Aktywność Kobiet" była dla mnie ważnym doświadczeniem, ponieważ pokazała mi, że aktywność kobiet można rozumieć naprawdę szeroko. To nie był konkurs skierowany wyłącznie do kobiet związanych z literaturą czy kulturą. Jego ideą było przede wszystkim promowanie i wspieranie kobiet aktywnych zawodowo i społecznie, przedsiębiorczych, zaangażowanych w życie publiczne oraz działających na rzecz swoich lokalnych społeczności. W kolejnych edycjach doceniano kobiety m.in. w biznesie, kulturze, mediach, turystyce czy działalności społecznej.

Dlatego bardzo cenię sobie fakt, że mogłam być zarówno finalistką, jak i ambasadorką tego przedsięwzięcia. Bycie ambasadorką oznaczało również możliwość dostrzegania i wskazywania osób, które robią coś wartościowego, choć często nie są jeszcze szeroko znane. I to jest chyba najpiękniejsza część takich inicjatyw – zauważyć kobietę, która działa, tworzy, pomaga innym, rozwija swój biznes albo zmienia swoje otoczenie, zanim zrobią to za nią media.

Co ciekawe, konkurs od początku miał bardzo szeroką perspektywę. Wśród wyróżnianych były zarówno przedsiębiorczynie, działaczki społeczne, osoby związane z kulturą, jak i kobiety działające lokalnie. 

Dla mnie osobiście było to również ważne doświadczenie, ponieważ pokazało mi, że aktywność w kulturze i mediach może być formą realnego zaangażowania społecznego. Dziś, kiedy prowadzę Kulturalne Rozmowy, jeszcze wyraźniej widzę, jak wiele można zrobić poprzez tworzenie przestrzeni do rozmowy, prezentowanie twórczości innych osób czy pomaganie im w dotarciu do szerszego grona odbiorców. To właśnie możliwość dostrzegania ludzi, ich talentów, pasji i pracy oraz dawania im przestrzeni do pokazania się innym jest dla mnie jedną z najważniejszych wartości tego, co robię.

I chyba właśnie dlatego to doświadczenie dobrze współgra z tym, co robię dzisiaj. Nadal bardzo interesują mnie ludzie, którzy mają coś do powiedzenia i nie boją się działać – niezależnie od tego, czy robią to poprzez literaturę, sztukę, biznes, media czy działalność społeczną. Bo aktywność nie ma jednego zawodu, jednej metryki ani jednego modelu. Czasami zaczyna się od bardzo małej decyzji: "Spróbuję. Zrobię coś po swojemu".

A potem z takiej jednej decyzji może powstać coś naprawdę dużego.

Rozmawiasz z pisarzami i osobami związanymi z kulturą. Czyje doświadczenia, inspiracje, wartości są Ci najbliższe? Kto podczas wywiadu do tej pory pozostawił najtrwalszy ślad po sobie? O której rozmowie nigdy nie zapomnisz?

To chyba jedno z najtrudniejszych pytań, bo każda rozmowa zostawia po sobie jakiś ślad. Czasami jest to konkretna myśl, czasami zdanie, które wraca po kilku miesiącach, a czasami po prostu emocja związana ze spotkaniem. Nie potrafiłabym więc wskazać jednej osoby i powiedzieć: "to właśnie ta rozmowa była najważniejsza".

Najbliższe są mi doświadczenia ludzi, którzy nie próbują udawać kogoś, kim nie są. Cenię szczerość, autentyczność, pokorę wobec życia i gotowość do mówienia również o tym, co trudne. Fascynują mnie osoby, które potrafią przekuć własne doświadczenia – także te bolesne – w coś wartościowego dla innych: książkę, rolę, obraz, muzykę czy po prostu ważną rozmowę.

Właśnie dlatego podczas wywiadów staram się nie zatrzymywać wyłącznie na promocji konkretnego dzieła. Oczywiście pytam o książkę czy twórczość, ale interesuje mnie również człowiek, który za nią stoi. Co go ukształtowało? Czego się bał? Co było dla niego przełomem? Co zmieniło jego sposób patrzenia na świat? Czasami właśnie wtedy rozmowa zaczyna żyć własnym życiem.

Są oczywiście spotkania, które pamiętam szczególnie mocno. Nie zawsze dlatego, że rozmówca powiedział coś spektakularnego. Czasem przeciwnie – najbardziej zostaje spokojna, szczera odpowiedź, moment zawahania czy emocja, której nie da się zaplanować. Takich chwil nie da się wyreżyserować. I chyba właśnie dlatego są najcenniejsze.

Trudno byłoby mi też powiedzieć, że jedna osoba pozostawiła po sobie największy ślad. Każdy rozmówca wnosi do Kulturalnych Rozmów własny kawałek świata. Jedni uczą mnie odwagi, inni pokory, jeszcze inni pokazują, że po bardzo trudnych doświadczeniach można zbudować coś dobrego.

A rozmowa, której nigdy nie zapomnę? Myślę, że będzie ich jeszcze wiele. [śmiech] I może właśnie to jest najpiękniejsze w tym, co robię. Nigdy nie wiem, kto usiądzie po drugiej stronie i jakie zdanie zostanie ze mną na dłużej. Każdy wywiad jest trochę jak otwieranie kolejnej książki czy oglądanie filmu – znam nazwisko gościa, ale nie znam jeszcze historii, którą za chwilę poznam.

Na koniec pytanie o AI. Czy w Twojej opinii sztuczna inteligencja może zagrozić przyszłym pisarzom, zburzyć kreatywność?

Nie sądzę, żeby sztuczna inteligencja mogła zburzyć kreatywność człowieka. Bardziej obawiam się tego, że możemy zacząć z niej korzystać w sposób, który tę kreatywność będzie stopniowo uśpił. To ogromna różnica.

AI potrafi napisać tekst, stworzyć fabułę, zaproponować bohaterów, pomóc uporządkować pomysł, sprawdzić lokalizację. Może być więc dla pisarza świetnym narzędziem – podobnie jak kiedyś maszyna do pisania, komputer czy program do redakcji tekstu. Problem zaczyna się wtedy, kiedy narzędzie zaczyna zastępować autora, a nie mu pomagać.

Literatura potrzebuje przecież czegoś więcej niż poprawnie skonstruowanej historii. Potrzebuje doświadczenia, emocji, pamięci, obserwacji świata, indywidualnego języka. Autor może napisać o stracie dlatego, że sam jej doświadczył. Może opisać zachwyt nad drugim człowiekiem, bo rzeczywiście go poczuł. Może stworzyć bohatera, którego zachowanie wynika z jego własnych obserwacji i przeżyć. AI może te doświadczenia opisać, ale nie przeżywa ich w taki sposób jak człowiek.

Dlatego nie bałabym się, że AI nagle sprawi, iż pisarze przestaną być potrzebni. Bardziej martwiłoby mnie, gdybyśmy jako czytelnicy przestali pytać, kto naprawdę stoi za tekstem i jaka historia człowieka znajduje się za historią książki.

Jest też druga strona tego zagadnienia. AI może dać wielu osobom odwagę, żeby zacząć pisać. Może pomóc komuś, kto ma świetny pomysł, ale nie wie, jak go uporządkować. Może być wsparciem w researchu, redakcji czy pracy nad konstrukcją tekstu. W tym sensie nie musi być przeciwnikiem literatury – może stać się kolejnym narzędziem twórcy.

Ale wierzę, że najcenniejsza pozostanie autentyczność. Czytelnik może wybaczyć autorowi niedoskonałe zdanie, ale trudno zastąpić prawdziwą emocję czymś, co jest jedynie jej symulacją.

Dlatego zamiast pytać, czy AI zabierze nam pisarzy, wolałabym zapytać: czy potrafimy korzystać z AI tak, aby nadal pozostać autorami własnych historii? Bo dopóki człowiek ma coś własnego do powiedzenia, dopóty literatura będzie potrzebowała jego głosu.

A jako redaktorka Kulturalnych Rozmów mam nadzieję, że właśnie tego głosu nigdy nie zabraknie.

Jeszcze raz dziękuję za zaproszenie do wywiadu i zapraszam wszystkich do odwiedzania mojego portalu www.kulturalnerozmowy.pl i innych miejsc w sieci:

- grupy na Facebooku: Książki warte przeczytania

- fanpage na FB: Kulturalne Rozmowy

- profilu na IG: @sylwiacegiela

- profil na TikToku: @sylwiacegiela

- kanał na You Tube: @sylwiacegieła

INSTAGRAM

FACEBOOK

Stwórzmy nowy wymiar literatury

Opowiedz o nas rodzinie, znajomym, kolegom, koleżankom i przyjaciołom.

U nas każdy znajdzie coś dla siebie do poczytania, czy to z rana, czy wieczorkiem...

Po pracy, po zajęciach, po szkole, po powrocie do domu.

 

U nas znajdziesz tylko takie artykuły,które rozbudzą Twoje emocje!

(+48) 787 913 926 (preferowany kontakt SMS)

redakcja.atrament@o2.pl

Włocławek

Atrament to internetowe, nowoczesne czasopismo literackie, łączące różne style: od vintage po dark akademię. Chcemy być oryginalni. Publikujemy u nas wiersze, teksty zasłużonych wielkich mistrzów pióra z domeny publicznej, utwory początkujących autorów, i co najważniejsze, ciekawe, wciągające, zmuszające do myślenia artykuły, recenzje oraz zapowiedzi książek.

pile of assorted-title books

Media społecznościowe

A website created in the WebWave website builder.