Wyjawisz, co teraz piszesz? Czyżby kolejną część tej zaskakującej historii? A może coś zupełnie odmiennego?
Powstaje nowa część „Detektywa”. To jest dla mnie priorytet. Czasem jednak potrzebuję odskoczni i piszę książkę o kosmetykach naturalnych, którymi zainteresowałam się kilka lat temu. Tutaj sprawa wygląda nieco inaczej, ponieważ każdą recepturę staram się sama wypróbować chociaż raz, zanim cokolwiek o niej napiszę. Tutaj planuję wydać e-booka. Kolejny mój projekt, który się narodził całkiem niedawno to „Klara”. Będzie to opowiadanie w klimacie dramatu/thrillera. Mam nadzieję, że się spodoba.
I na koniec takie oto pytanie: Jesteś po filologii angielskiej, udzielasz korepetycji osobom w różnym wieku. A gdyby ten wykreowany przez Ciebie bohater zapukał do drzwi z prośbą o naukę języka angielskiego, bo w USA pomaga rozwikłać zagadkę morderstwa, ale jako zapłaty żąda butelki żołądkowej czystej i namiętnego całusa. Co mu byś odpowiedziała? „Okej, zapraszam” czy stanowcze „Żegnam”?
Uwielbiam wyzwania więc na pewno przyjęłabym, ale za zapłatę bym jednak podziękowała.
W swojej książce nie używasz nazwisk, nazw własnych. Miasto to Brudne Miasto, detektyw to Detektyw itd. Dlaczego zastosowałaś taki zabieg, jak np. Cormac McCarthy w „Drodze”, gdzie ojciec był Ojcem?
Żadne imię, nazwa czy miasto nie było odpowiednie, ponieważ czasem skojarzenia przeszkadzały mi w pisaniu. Ponadto, rozważając fakt, jak postrzegamy ludzi, to właśnie przez zawód i/lub cechę charakterystyczną. W imionach czasem można się pogubić. Skojarzenia znacznie ułatwiają sprawę.
Wchodząc do tytułowej mieściny, niemal ciągle czytelnik „oblepiany” jest najgorszymi ludzkimi grzechami, ale bywa, że „atakuje” go czarny jak smoła humor? Czy właśnie taki rodzaj humoru lubisz na co dzień? Czy został on wprowadzony, aby nieco załagodzić mrok?
Uwielbiam czarny humor. Mój humor jest wręcz ciężki i drażni tych nieco bardziej wrażliwych. Ja moich najbliższych oszczędzam pod tym względem. Podczas pisania czasem aż coś krzyczało we mnie, żeby coś napisać. I zazwyczaj to pisałam. Na szczęście wydawnictwo nie złagodziło żadnego fragmentu.
Na początku wysłałam rękopis do kilku wydawnictw z zamysłem, żeby otrzymać jakikolwiek feedback; czy to, co skleciłam, jest cokolwiek warte. Odezwały się wszystkie wydawnictwa i wyraziły chęć publikacji. Było to dla mnie ogromne zaskoczenie, że książka została tak pozytywnie oceniona. Jeśli chodzi o rady dla przyszłych autorów, to nie wiem, czy mogę stanowić tutaj jakikolwiek wzór, gdyż to moja pierwsza książka. Mogę powiedzieć jedno: idźcie za marzeniami!!!
A co byś doradziła ludziom (na podstawie własnego doświadczenia), którzy napisali już książkę, lecz smucą się, czytając negatywne wręcz hejterskie komentarze na jej temat?
Po pierwsze nie czytać tych hejterskich, tylko te, które wnoszą cokolwiek merytorycznie. Może być również sytuacja, że osoba pisząca swoją opinię, nie lubi samego autora. Poza tym, nasz świat jest tak wspaniałym miejscem również ze względu na swą różnorodność. Nie każdemu musi się podobać to, co stworzyliście. Ważne, co myślicie sami o sobie.
A co bliscy, głównie dorastający syn, powiedzieli, kiedy oznajmiłaś, że marzysz o napisaniu kryminału, a następnie faktycznie usiadłaś przy biurko, budując fabułę?
Mój syn od samego początku mnie bardzo wspiera i chyba jest moim największym fanem mimo, że nie czytał mojej książki. Również ci, którzy wiedzieli o moich planach wspierali mnie.
Jak długo zajął Ci cały proces: od pomysłu do postawienia ostatniej kropki?
Skomplikowana sprawa, ponieważ postać Detektywa narodziła się ponad 20 lat temu w opowiadaniu. Podczas przeprowadzki znalazłam zeszyt z tym opowiadaniem i postanowiłam zabrać się za napisanie książki o nim. Sama książka powstawała przez około 2 lata.
Dlaczego zdecydowałaś się na pomoc wydawnictwa, a nie na tzw. self-publishing? Domyślam się, że powodem były koszty, czas i inne trudności oraz kwestie. Jak to wyglądało u Ciebie i jakie masz wskazówki w tym aspekcie dla przyszłych pisarzy?
Stephen King to moja miłość, jeśli chodzi o literaturę. To on nauczył mnie jak wywracać wszystko do góry nogami w swojej twórczości. Poza tym, to dzięki niemu pokochałam nieoczywiste, otwarte zakończenia.
Wielu pisarzy zaczyna od jakiegoś utworu, który chowa do szuflady, obawiając się pokazać gotowe rozdziały światu. Jak to było w Twoim przypadku? Były jakieś opowiadania z dreszczykiem (lub bez) zamykane „w skrzyni” na „kłódkę z szyfrem”, a może czytałaś je na głos znajomym? Chyba że „Detektyw w Budnym Mieście” to całkiem pierwsza „rzecz”, którą stworzyłaś?
Będąc jeszcze uczennicą w liceum, pisałam dość sporo wierszy i opowiadań, które czasem wysyłałam na konkursy literackie. Były małe sukcesy, które wtedy rosły do rangi mega sukcesu. Ale powiem szczerze, że do tej pory wspominam te chwile, kiedy słuchałam profesjonalnych aktorów, czytających moje wiersze. Jednakże, „Detektyw” jest moją pierwszą książką.
Czy w trakcie pracy nad powieścią, pojawiły się w głowie jakieś wątpliwości, że jednak nie podołasz takiemu zadaniu, nie ukończysz jej, bo za późno się za to zabrałaś, już jako w pełni dojrzała kobieta?
Na szczęście nie. Jestem świadoma, że w każdym wieku można zabrać się za coś nowego, jeśli tylko ma to nam przynieść szczęście. Poza tym, uwielbiam pisać, nawet jeśli to ma być coś tylko dla mnie.
Taki, w którym korupcja idzie nocą pod rękę z morderstwami. Gdzie prowadzący śledztwo detektyw jest… sarkastyczny, zmęczony, zagląda do kieliszka, a najlepsze lata ma – wydaje się – dawno za sobą. Aż do momentu, gdy na posterunek zawita nowa, młodsza policjantka. Czy zaiskrzy? Czy Ona sprawi, że On się zmieni? Czy razem znajdą zabójcę? To odkryjecie, czytając „Detektywa w Brudnym Mieście”.
A czego dowiecie się z poniższego wywiadu z debiutującą pisarką, rodowitą Kujawianką?
Skąd pomysł na napisanie powieści kryminalnej? Czyżby taki gatunek literacki elektryzował Cię najbardziej, od dawna?
Kryminały nigdy nie były gatunkiem, który wybierałam jako pierwszy. Do tej pory horrory są tym, co czytam lub oglądam. Może właśnie dlatego „Detektyw w Brudnym Mieście” nie jest typowym kryminałem.
Goszcząc u Ciebie w mieszkaniu, można zauważyć, jaki masz gust. Na półce stoi np. sporo książek Stephena Kinga. A zatem czy to właśnie jego twórczość szczególnie inspiruje i kształtuje Twoje „pióro”, myśli, gust itp?
Na co dzień mieszka i żyje w Kowalu. Mieście, które trudno nazwać tak, jak w tytule jej książki. Ale jednak to tam, w zaciszu swojego pokoju, napisała debiutancką powieść. Nie jakiś typowy romans dla dojrzałych, marzących o ideale faceta, kobiet. Marta Mirowska stworzyła bowiem kryminał. Mroczny. Brutalny. Gęsty.
Opowiedz o nas rodzinie, znajomym, kolegom, koleżankom i przyjaciołom.
U nas każdy znajdzie coś dla siebie do poczytania, czy to z rana, czy wieczorkiem...
Po pracy, po zajęciach, po szkole, po powrocie do domu.
(+48) 787 913 926 (preferowany kontakt SMS)
redakcja.atrament@o2.pl
Włocławek
Atrament to internetowe, nowoczesne czasopismo literackie, łączące różne style: od vintage po dark akademię. Chcemy być oryginalni. Publikujemy u nas wiersze, teksty zasłużonych wielkich mistrzów pióra z domeny publicznej, utwory początkujących autorów, i co najważniejsze, ciekawe, wciągające, zmuszające do myślenia artykuły, recenzje oraz zapowiedzi książek.
Media społecznościowe
A website created in the WebWave website builder.