Tekst i fotografie: Przemek Jankowski
Piotrowski na pytania od prowadzącej dyskusję Marty Szewczyk odpowiadał w sposób przemyślany. Zaciekawiał tak bardzo, że pod koniec otrzymał gromkie brawa. Zanim jednak to nastąpiło i ustawiła się długa kolejka po autografy oraz wspólne zdjęcia, najpierw cofnęliśmy się do roku 2015.
Wtedy światło dzienne ujrzała debiutancka, sensacyjna powieść pt. „Kod Himmlera”, stworzona, bo akurat Piotrowski miał 6 miesięcy urlopu. Co więcej, kilka intrygujących pytań padło też ze strony aktywnych fanów, chociażby o postacie w książkach na trzecim planie czy o próby ekranizacji, np. cyklu z komisarzem Brudnym (zaczynając od „Sfory”).
Na to ostatnie, pochodzący również z Zielonej Góry jak ów gliniarz, Piotrowski odpowiedział, że takie próby gdzieś tam się formowały. Lecz obawiał się, że zamiast Brudnego (postaci nie wzorowanej na prawdziwym człowieku), na ekranie pojawiłaby się Brudna (tak, jak z Teodora Szackiego zrobili Szacką, w jednej z filmowych adaptacji). I, że nie wyszłoby z tego nic dobrego (budżet musiałby wynieść wtedy 50 mln, a nie 5 mln złotych, aby stało się inaczej).
Wiecie jednak, które minuty rozmowy zmroziły krew w żyłach?
Wtedy, gdy gość już się nie uśmiechał, a szczerze wyjawiał, jak przygotowywał się do napisania ponad 20 książek (też tych z cyklu z Lutą Karabiną), które rozeszły się do tej pory w łącznym nakładzie przekraczającym 500 tysięcy egzemplarzy! Niesamowity wynik. A zatem Piotrowski, aby zadbać o detale i realizm, odwiedził szpital psychiatryczny, więzienie i był obecny przy sekcji zwłok. I więcej – przy budowaniu reportażu pt. „La Bestia”, wyruszył do wspomnianej Kolumbii (logistyczne i psychiczne wyzwanie – udać się tam, gdzie grasował Luis Alfredo Garavito Cubillos, morderca setek dzieci).
Dla Piotrowskiego kryminał to „gra z czytelnikiem”, co widać bardzo m.in. przy książce pt. „Mężczyzna, który rozmawiał z hienami” (tak, planuje kontynuację przygód Bernarda). Mimo że jego powieści są brutalne, to ma jeden cel: dać jednocześnie czytelnikom przyjemność i emocje.
Pisze zawsze nocą, gdy inni idą spać, kiedy nic go nie rozprasza. Kilka godzin w Bieszczadach z latarką w ręku to dla niego coś, co w następnych dniach nie pozwoli zasnąć. Choć jeszcze bardziej straszne są momenty w Afryce podczas safari, kiedy wokół samochodu przechadzają się hipopotamy. „Nie oddalaj się, aby załatwić potrzebę fizjologiczną, bo możesz nie wrócić…”. Oprócz opowieści o robieniu ,,researchu'', afrykańskich i kolumbijskich podróżach (Przemysław chętnie pojechałby… wszędzie, na każdy kontynent, nawet w poszukiwaniu śladów kolejnego przestępcy), usłyszeliśmy co nieco o pracy dziennikarskiej (tematyka śledcza, Gazeta Lubuska).
No i też o fabułach najnowszych powieści („W ciemnym, głodnym lesie”, w której dużą rolę odgrywa natura, a akcja dzieje się w fikcyjnej, odizolowanej wsi Czyściec oraz kontynuacji w Borach Tucholskich z tą samą bohaterką – Niną Bacelą: „Ślepą, czarną nocą”, premiera 14 października 2026)
Pierwsza edycja Dni Suspensu toczyła się więc wokół czterech motywów przewodnich: kryminału, sensacji, thrillera i horroru. Faktycznie, niepewność i budowanie napięcia dało się odczuć. Otuleni mrokiem weszliśmy tam, dokąd miał też przybyć Przemysław Piotrowski. Rozglądaliśmy się czujnie, lustrując ludzi niczym detektyw Bernard Dubois. Mając wrażenie, że biblioteczna przestrzeń zamieniła w kenijską sawannę albo dzielnicę zamieszkałą przez ludzi z kryminalną przeszłością. I ponownie – spokojnie. Odwaga nie była aż tak potrzebna do przekroczenia progu, a uśmiechy na twarzach nie były udawane (szczerość i dobre intencje).
A gdy ciepłym głosem przemówiła pani dyrektor biblioteki Aleksandra Kołodziejek, dreszcze na ciele zmalały, aczkolwiek w trakcie rozmowy z pisarzem wzrosły. Co nie znaczy, że wszyscy siedzieli, jak na szpilkach. Autor serii o komisarzu Igorze Brudnym, potrafił bowiem czasem rozbawić publikę, „rozrzedzając gęstą atmosferę”.
Czego się o nim dowiedzieliśmy? Oj, różnych zaskakujących „rzeczy”.
To w ramach tego „dziewiczego” wydarzenia odbyło się spotkanie z Przemysławem Piotrowskim, w którym jako portal literacki z wielką chęcią uczestniczyliśmy. Ale warto podkreślić czarnym flamastrem, że ta inicjatywa była tak pomyślana, aby kilka dni – od 21 do 24 października – zapełnić wieloma atrakcjami.
A zatem, poza wieczorami autorskimi (też z M. Siembiedą) zaplanowano warsztaty detektywistyczne dla dzieci czy wykład o psychopatach. Ponadto seans filmowy, z którego raczej nikt nie uciekł i podczas którego nikt nie zaginął (mimo że wyświetlano przerażające i kultowe „Zniknięcie”) i maraton strachu (trzy słynne slashery z lat 70. i 80.). No i spotkanie z kimś, na kogo czekał każdy, mianowicie z Michałem Fajbusiewiczem (wejściówki rozeszły się szybciej niż krwista kaszanka u miejscowego rzeźnika). Człowiekiem będącym wielokrotnie „na tropie zbrodni” w prowadzonym programie „997”.
Tym bardziej że za chwilę mieliśmy spotkać się ze znanym pisarzem, który badał ślady najgroźniejszego seryjnego mordercy w Kolumbii, a swojemu książkowemu bohaterowi nadał nazwisko Brudny.
Ale spokojnie…
w pomieszczeniach bibliotecznych pomiędzy półkami nie czyhało żadne niebezpieczeństwo (pajęczyn i kurzu też nie było), a Przemysław Piotrowski (bo o nim właśnie mowa) nie siedział sam w „ciemnym lesie”, tylko w oświetlonej sali naprzeciwko licznie zgromadzonych słuchaczy. „Głodnych” wiedzy na temat kryminalnych historii, procesu twórczego, codziennych rytuałów i wszystkiego innego, co „rodzi się w głowie” Piotrowskiego.
Najpierw kilka zdań o nowych Dniach Suspensu organizowanych w i przez Miejską i Powiatową Biblioteką Publiczną im. Stefana Żeromskiego w Kutnie.
22 października 2026 roku, godzina 18.00. Kiedy dotarliśmy do Kutna i naszym oczom ukazał się budynek biblioteki, poczuliśmy się, jakbyśmy trafili do miejsca owianego mroczną tajemnicą. Nic dziwnego. Jesienna aura – deszcz, mgła, liście zalegające na chodnikach. To wzmacniało pewien rodzaj niepokoju w kolejnym Dniu Suspensu…
Opowiedz o nas rodzinie, znajomym, kolegom, koleżankom i przyjaciołom.
U nas każdy znajdzie coś dla siebie do poczytania, czy to z rana, czy wieczorkiem...
Po pracy, po zajęciach, po szkole, po powrocie do domu.
(+48) 787 913 926 (preferowany kontakt SMS)
redakcja.atrament@o2.pl
Włocławek
Atrament to internetowe, nowoczesne czasopismo literackie, łączące różne style: od vintage po dark akademię. Chcemy być oryginalni. Publikujemy u nas wiersze, teksty zasłużonych wielkich mistrzów pióra z domeny publicznej, utwory początkujących autorów, i co najważniejsze, ciekawe, wciągające, zmuszające do myślenia artykuły, recenzje oraz zapowiedzi książek.
Media społecznościowe
A website created in the WebWave website builder.