Nim wydałaś drukiem swoje pierwsze publikacje, pisałaś swoje autorskie teksty do różnych czasopism m.in.: do ,,Frazy”, ,,Post scriptum”, czy ,,Literackiej Watahy”. W internetowych portalach także byłaś obecna: E- Prawda, Moja Przestrzeń Kultury. Jesteśmy ciekawi, jakie cenne doświadczenie zdobyłaś wówczas na tym wczesnym etapie literackiej kariery, które to zaprocentowało dopiero w późniejszych latach?
Myślę, że najważniejszą lekcją, jaką wyniosłam z publikowania w czasopismach i portalach literackich, było zrozumienie, że tekst zaczyna żyć własnym życiem w chwili, gdy trafia do czytelnika. Pisanie do szuflady daje swobodę, ale publikowanie uczy konfrontowania własnej wrażliwości z wrażliwością innych ludzi.
Każda publikacja była dla mnie okazją do sprawdzenia, czy to, co wydaje mi się ważne, potrafi poruszyć kogoś jeszcze. Z czasem nabrałam większej odwagi w podejmowaniu tematów, które niekoniecznie są łatwe czy jednoznaczne. Nauczyłam się też, że nie trzeba mieć gotowej odpowiedzi na każde pytanie, które stawia się w tekście. Czasami najcenniejsze jest samo pytanie.
Sztuka nie jedno ma imię. Jedni piszą, drudzy czytają, a trzeci czytają. Czy jednak literatura może iść w parze w malarstwem, dając tym samym artyście podwójną satysfakcję? Oczywiście, że tak! Takim przykładem, a właściwie osobą jest Katarzyna Lewandowska, znakomita pisarka oraz malarka zarazem, która tworzy przepiękne akwarele. Na łamach naszego portalu internetowego opublikowała wcześniej już kilka swoich ciekawych opowiadań, jak np.: Dłonie, czy Fruzia. A oto czego dowiedzieliśmy się o niej :)
Nie traktuję tamtego etapu wyłącznie jako przygotowania do wydania książek. To była pełnoprawna część mojej drogi literackiej. Uczyłam się własnego języka, sprawdzałam, co mnie interesuje i o czym chcę opowiadać. Myślę, że właśnie wtedy zaczęłam rozumieć, że bardziej niż efektowne historie interesuje mnie człowiek: jego motywacje, sprzeczności, przemilczenia i wszystko to, czego nie potrafi powiedzieć wprost.
Po sukcesach w konkursach literackich, przyszła kolej na Twoją pierwszą książkę- zbiór opowiadań: ,,Krzesło”. Warto wspomnieć, że zostały one wyróżnione w plebiscycie ,,Książka roku 2024” na portalu Pisarze Polscy. Spodziewałaś się tej nagrody? Czy wywróciła cię ona ,,z krzesła”?
Gdybym powiedziała, że nie marzyłam o tym, by moja książka została zauważona, nie byłaby to prawda. Każdy autor, który oddaje czytelnikom kawałek siebie, ma nadzieję, że ktoś ten gest dostrzeże. Czym innym jest jednak nadzieja, a czym innym rzeczywiste uznanie.
„Krzesło i inne opowiadania” to zbiór, w którym nie próbowałam nikomu niczego udowadniać. Chciałam opowiedzieć kilka historii, przyjrzeć się ludziom i ich wyborom, pokazać, że za codziennymi sytuacjami często kryją się sprawy znacznie bardziej skomplikowane, niż mogłoby się wydawać.
Wyróżnienie „Krzesła” w plebiscycie „Książka Roku” na portalu Pisarze Polscy było dla mnie bardzo miłym zaskoczeniem. Dało mi radość, ale również poczucie, że warto iść dalej własną drogą. Nie traktuję go jako dowodu, że już wszystko potrafię. Raczej jako zachętę, by nadal szukać, eksperymentować i pisać.
Twoja proza, pełna psychologicznej głębi i wnikliwej analizy ludzkich zachowań, wynika zapewne z twojego wykształcenia. Z zawodu jesteś pedagogiem, a także animatorką kultury, ze wskazaniem na plastykę. Co chciałaś przekazać światu literackiemu, pisząc ten uroczy zbiór opowiadań ,,Krzesło”? Jak bardzo nauka psychologii, wyniesiona z sal uniwersyteckich, ,,szła w parze” z twoim piórem przy pisaniu tych opowiadań?
Nie chciałam przekazywać światu żadnej gotowej prawdy. Nie mam ambicji pouczania czytelników ani układania ich świata według własnego porządku. Bardziej interesuje mnie stwarzanie przestrzeni, w której można się na chwilę zatrzymać i zobaczyć coś, co wcześniej umykało uwadze.
Moje wykształcenie i doświadczenie pedagogiczne z pewnością wpływają na sposób, w jaki patrzę na ludzi. Praca z drugim człowiekiem uczy, że nie wszystko jest takie, jakim wydaje się na pierwszy rzut oka. Zachowanie, które łatwo ocenić jako dziwne, niewłaściwe czy niezrozumiałe, może mieć swoje źródło w doświadczeniach, lękach, potrzebach albo sposobie postrzegania rzeczywistości, którego nie znamy.
Psychologia jest więc obecna w moim pisaniu, ale nie chciałabym, żeby moje opowiadania były literackimi studiami przypadków. Bohater nie jest dla mnie diagnozą, a czytelnik nie musi szukać w nim konkretnego zaburzenia czy mechanizmu psychologicznego. Interesuje mnie człowiek jako całość, ze swoją historią, emocjami i wewnętrznymi sprzecznościami.
W mojej prozie ważne jest dla mnie również to, co pozostaje niedopowiedziane. Czasami gest mówi więcej niż słowa, a drobny szczegół potrafi odsłonić coś, czego bohater sam nie jest świadomy. Nie chcę wszystkiego wyjaśniać. Wolę pozostawić czytelnikowi przestrzeń na własne odkrycia.
Jeśli moje opowiadania sprawiają, że ktoś po lekturze zaczyna inaczej patrzeć na drugiego człowieka, a może nawet na samego siebie, uznaję to za bardzo cenny efekt.
Pisanie jest dla ciebie formą dodatkową. Na co dzień pracujesz z dziećmi i młodzieżą o specjalnych potrzebach edukacyjnych. Prowadziłaś Akademię Twórczego Rozwoju oraz organizujesz nadal warsztaty artystyczne. Co takiego nieprzewidywalnego może narodzić się z połączenia tych trzech pasji: literatury, pedagogiki i sztuki? Jak je ze sobą połączyć, by czerpać z nich jak najwięcej? Co daje tobie każda z tych dziedzin?
Dla mnie te trzy dziedziny nie są osobnymi światami. Łączy je ciekawość człowieka i potrzeba tworzenia, choć każda pozwala mi wyrażać się w inny sposób.
Praca z dziećmi o specjalnych potrzebach edukacyjnych uczy mnie uważności. Przypomina, że nie istnieje jeden uniwersalny sposób komunikowania się, poznawania świata czy wyrażania emocji. Pokazuje mi, jak ważne jest szukanie różnych dróg dotarcia do drugiego człowieka. Czasami trzeba zmienić własny sposób myślenia, zamiast oczekiwać, że ktoś dopasuje się do naszego.
Sztuka daje wolność eksperymentowania. W malarstwie, szczególnie w akwareli, jest coś, co bardzo lubię: trzeba umieć współpracować z tym, co nieprzewidywalne. Można zaplanować kompozycję, ale woda i pigment potrafią poprowadzić obraz w nieoczekiwanym kierunku. To wymaga zarówno decyzji, jak i zgody na przypadek.
Literatura pozwala mi z kolei wejść głębiej w ludzkie historie. Mogę przyglądać się bohaterom, ich myślom, relacjom i wyborom, a także temu, jak sami opowiadają sobie własne życie.
Najciekawsze rzeczy dzieją się wtedy, gdy te doświadczenia zaczynają się przenikać. Warsztat artystyczny może stać się okazją do opowiedzenia czegoś o sobie bez używania słów. Literatura może podsunąć temat pracy plastycznej. Pedagogika przypomina, że najważniejszy nie zawsze jest końcowy efekt, ale również sam proces tworzenia.
Nie wiem, czy istnieje jeden przepis na połączenie tych pasji. Myślę, że ważniejsze jest pozwolenie im na wzajemne inspirowanie się. Każda z nich daje mi coś innego, a razem sprawiają, że nieustannie uczę się patrzeć na świat z różnych perspektyw.
W marcu 2025 roku ukazała się twoja debiutancka powieść ,,Najzabawniejszy kawał świata”. W serwisie Lubimyczytać.pl, twoja książka zbiera fenomenalne recenzje od rzeszy czytelników. Jedna z recenzentek napisała, że twoja pierwsza powieść ,,otula swoją treścią, subtelnością mixa spraw i uczuć międzyludzkich… wydarzeń… tego co oczywiste (...) Samo prowadzenie czytelnika zaskakujące”. Powiedz nam, na czym polega ten ,,najzabawniejszy kawał świata”? Czy ten ,,żart” ma coś z angielskiego, czy raczej z czarnego humoru?
Czy tytułowy kawał jest angielski, czy czarny? Myślę, że nie warto zamykać go w jednej konwencji. Najbardziej interesuje mnie humor, który wyrasta z samego życia: z jego absurdów, pomyłek, paradoksów i sytuacji, w których rzeczywistość okazuje się bardziej zaskakująca niż nasza wyobraźnia.
W mojej powieści interesowało mnie właśnie to przenikanie się różnych odcieni ludzkiego doświadczenia. Relacje, emocje i codzienne zdarzenia nie układają się w prostą opowieść, w której wszystko można łatwo wyjaśnić i przyporządkować do odpowiedniej kategorii. Człowiek jest znacznie bardziej skomplikowany, niż lubimy przyznawać. Nie chciałabym jednak odbierać czytelnikom przyjemności samodzielnego interpretowania tytułu. Lubię, kiedy książka nie kończy się wraz z ostatnią stroną, ale jeszcze przez jakiś czas pracuje w głowie odbiorcy.
Chciałabym, żeby czytelnik, sięgając po „Najzabawniejszy kawał świata”, pozwolił sobie na odrobinę nieufności wobec tego, co wydaje mu się oczywiste. Nie wszystko jest takie, jak wygląda na pierwszy rzut oka, a ludzkie historie rzadko dają się zamknąć w prostych ocenach. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, bo lubię, kiedy książka potrafi czytelnika zaskoczyć. Powiem tylko, że warto sprawdzić, kto właściwie opowiada tę historię i czy można bez zastrzeżeń wierzyć temu, co nam przedstawia. Być może po lekturze tytułowy kawał nabierze dla czytelnika zupełnie innego znaczenia. A może najzabawniejsze w tym wszystkim okaże się to, jak bardzo jesteśmy przekonani, że znamy siebie i innych ludzi.
Wiemy, jak ważne dla czytelnika jest nie tylko to, co robi bohater, ale także to, co ,,siedzi” mu w głowie. W jaki sposób tworzysz rekonstrukcję psychologicznego portretu bohatera lub bohaterki? Na czym skupiasz największą uwagę? Czego czytelnik ma szukać w twoich tekstach i co znajdzie- miniaturkę psychoanalizy, wyjętą z gabinety Zygmunta Freuda, cząstkę behawioryzmu, pierwiastek gestaltu, czy może jednak psychologię analityczną zaczerpniętą od C. G. Junga?
Nie zaczynam od przyporządkowania bohatera do określonej teorii psychologicznej. Nie zastanawiam się, czy będzie reprezentował behawioryzm, psychoanalizę czy psychologię analityczną. Znacznie bardziej interesuje mnie to, kim jest jako człowiek i co sprawia, że postępuje właśnie w taki, a nie inny sposób.
Przyglądam się motywacjom, emocjom, relacjom i sprzecznościom. Interesuje mnie różnica między tym, co człowiek mówi o sobie, a tym, co rzeczywiście robi. Czasami bohater jest przekonany, że kieruje się określonymi pobudkami, ale jego zachowanie sugeruje coś zupełnie innego. Innym razem nie rozumie samego siebie albo próbuje ukryć przed sobą prawdę, którą bez trudu dostrzegają inni.
Ważne są dla mnie także drobiazgi. Sposób reagowania na pozornie błahą sytuację, przemilczenie, niepozorny gest czy nagła zmiana tonu mogą powiedzieć o człowieku więcej niż długi monolog.
Moje doświadczenie pedagogiczne i zainteresowanie psychologią pomagają mi pamiętać, że zachowanie ma swój kontekst. Nie oznacza to jednak, że chcę każdego bohatera usprawiedliwiać. Zrozumienie czyichś motywacji nie jest tym samym co akceptowanie wszystkich jego decyzji.
A czego powinien szukać czytelnik w moich tekstach? Nie ukrytych diagnoz ani literackich zagadek z jednym prawidłowym rozwiązaniem. Raczej okazji do uważnego przyjrzenia się człowiekowi. Być może znajdzie w bohaterach cząstkę siebie, być może rozpozna kogoś ze swojego otoczenia, a być może odkryje perspektywę, której wcześniej nie brał pod uwagę.
Najbardziej zależy mi na tym, żeby czytelnik nie otrzymywał ode mnie gotowego osądu. Wolę zostawić go z pytaniem, na które sam będzie musiał odpowiedzieć.
Co, twoim zdaniem, musi lub raczej powinno być głównym ,,motorem napędowym”, podstawowym impulsem do działania w akcie twórczym? Jaka przyczyna musi za tym stać, że pisarz bierze pióro do ręki lub zasiada do klawiatury, a malarz zaciska dłoń wokół pędzla i patrzy na płótno, na którym to za jakiś czas pojawi się nowa idea?
Nie sądzę, żeby istniał jeden uniwersalny impuls, który sprawia, że człowiek zaczyna tworzyć. Czasami jest to potrzeba opowiedzenia historii, czasami zachwyt, czasami niepokój, a czasami coś, czego nie potrafimy jeszcze nazwać. Bywa też, że tworzenie zaczyna się od zwykłej ciekawości: co się stanie, jeśli spróbuję?
Dla mnie ważna jest potrzeba przyglądania się światu i szukania własnego sposobu jego interpretowania. Nie zawsze potrafię od razu wyjaśnić, dlaczego jakiś temat przyciąga moją uwagę. Czasami dopiero w trakcie pisania albo malowania odkrywam, co właściwie chciałam wyrazić.
Twórczość wymaga jednak czegoś więcej niż inspiracji. Potrzebuje również pracy, cierpliwości i zgody na to, że nie wszystko od razu się uda. Można czekać na idealny moment, odpowiedni nastrój czy olśnienie, ale jeśli nigdy nie usiądziemy do pisania i nie zanurzymy pędzla w farbie, nic się nie wydarzy.
Myślę, że ważna jest również odwaga, by nie wiedzieć wszystkiego na początku. Nie każda opowieść musi mieć od razu wyraźny kierunek, a obraz nie zawsze powstaje zgodnie z pierwszym zamysłem. Czasami trzeba pozwolić sobie na błąd, zmianę planów, a nawet porzucenie czegoś, co wydawało się dobrym pomysłem.
Tworzenie jest dla mnie sposobem poznawania. Nie tylko świata, ale też samej siebie. Być może właśnie dlatego tak trudno jednoznacznie wskazać jego początek. Niekiedy najpierw pojawia się potrzeba, a dopiero później odkrywamy, czego tak naprawdę nam brakowało.
W ostatnim czasie, twoje prace malarskie, a zwłaszcza akwarele, zyskały uznanie za granicą. Zostałaś zaproszona na Międzynarodową Wystawę Akwareli aż do Wietnamu. To musiała być dla ciebie przygoda życia! Opisz nam, jak do tego doszło, że tam pojechałaś i zrelacjonuj po krótce swój niezwykły pobyt w tym azjatyckim kraju.
Wszystko zaczęło się od mojej pasji do akwareli, która zaprowadziła mnie znacznie dalej, niż mogłam się spodziewać. Zostałam zaproszona do udziału w międzynarodowej wystawie akwareli w Wietnamie, a wraz z nią pojawiła się możliwość uczestniczenia w podróży artystycznej Saigon–Mekong. Oczywiście skorzystałam z tej okazji. Dziś mogę powiedzieć, że było to doświadczenie, które na długo pozostanie w mojej pamięci.
W programie znalazły się wystawa, spotkania z artystami z różnych stron świata, wspólne plenery i malowanie. Mieliśmy również okazję poznawać Ho Chi Minh City i deltę Mekongu, odwiedzać lokalne społeczności i miejsca związane ze sztuką. To było niezwykłe połączenie podróży, poznawania innej kultury i bycia częścią międzynarodowego środowiska artystycznego.
Sama akwarela jest dla mnie techniką wyjątkową właśnie ze względu na swoją nieprzewidywalność. Można zaplanować kompozycję, dobrać kolory i wiedzieć, jaki efekt chce się osiągnąć, ale woda i pigment potrafią poprowadzić obraz w zupełnie innym kierunku. Trzeba umieć współpracować z tym, co nieoczekiwane, a czasem po prostu pozwolić farbie działać. Jest w tym coś, co bardzo lubię: połączenie świadomej decyzji z przypadkiem, kontroli z odrobiną szaleństwa.
Podczas podróży artysta patrzy na świat trochę inaczej. Zwraca uwagę na światło, kolor, fakturę, na drobne szczegóły, które łatwo przeoczyć w codziennym pośpiechu. Wietnam dostarczył mi mnóstwa nowych wrażeń i inspiracji, ale równie ważne były spotkania z artystami z innych krajów. Mimo różnic językowych i kulturowych potrafiliśmy porozumiewać się poprzez sztukę. Wspólne malowanie i rozmowy uświadomiły mi po raz kolejny, że twórczość może być językiem, który nie potrzebuje tłumacza.
Opowiedz o nas rodzinie, znajomym, kolegom, koleżankom i przyjaciołom.
U nas każdy znajdzie coś dla siebie do poczytania, czy to z rana, czy wieczorkiem...
Po pracy, po zajęciach, po szkole, po powrocie do domu.
(+48) 787 913 926 (preferowany kontakt SMS)
redakcja.atrament@o2.pl
Włocławek
Atrament to internetowe, nowoczesne czasopismo literackie, łączące różne style: od vintage po dark akademię. Chcemy być oryginalni. Publikujemy u nas wiersze, teksty zasłużonych wielkich mistrzów pióra z domeny publicznej, utwory początkujących autorów, i co najważniejsze, ciekawe, wciągające, zmuszające do myślenia artykuły, recenzje oraz zapowiedzi książek.
Media społecznościowe
A website created in the WebWave website builder.