A czy autor „Zwierza” (recenzja wkrótce) jest zadowolony z obsady serialu?
Owszem!
Choć trochę ubolewa, że okrojono go z brutalności (TVP ma swoje wymogi emisyjne). Z innej jednak strony, cieszy się, że zagrał w nim małą rólkę i poznał m.in. kojarzoną z „Rancza” Ilonę Ostrowską, która tutaj będzie zupełnie różniącą się kobietą od łagodnej Lucy.
A dlaczego „GON”, a nie „Zwierz”?
Bo tytułów seriali związanych ze zwierzem, jest dużo, a określenie GON pasuje do okrutnego polowania – myśliwy kontra ofiara, pies gończy ścigający zwierzynę. A więc pasuje też do akcji książki, w której psychopatycznego zabójcę trudniej złapać, gdyż dobrze zaciera ślady.
Wierzymy, że zarówno ta adaptacja, jak i następne, będzie udana.
To nie koniec, gdyż jeszcze mamy dla Was garść ciekawostek o Kościelnym.
Ma dwie kawiarnie, jedną w Głogowie, drugą we Wschowie, które nazwał… „Zbrodnia i Kawa”. I gdzie możecie zamówić m.in. lodowe alibi. Jego ,,dziewiczym’’ tekstem był Poradnik dla Kobiet (niestety, nigdy niewydany, leżący w szufladzie biurka, wymagający zaktualizowania, bo są inne czasy – autor napisał go kilkanaście lat temu). W nim jako instruktor samoobrony, tłumaczył, jak panie powinny radzić sobie w sytuacji zagrożenia (mimo że to one statysycznie częściej mordują!). Parę porad udzielił też w trakcie wieczoru autorskiego: „wybieraj drogę do domu dłuższą, ale oświetloną, nie wracaj przez ciemny park, uciekaj…”. Aha. Trzymane w dłoni pióro budzi emocje jak broń palna, lecz nie z powodu pisania książek, a skrzywdzenia innej osoby. Tak. Piórem można kogoś zaatakować i zranić, ale może też ono służyć do obrony.
Ósma, najnowsza część serii o Sikorze pt. „Basior” pojawiła się 20 maja 2026 roku, ale Kościelny już zastanawia się, o czym napisać niedługo. W jego głowie coś błysnęło, coś… „jebło”. Tym czymś było właśnie to wulgarne słowo. A dalej wyskoczyło zdanie „Jebło, bo tak musiało być”. I z tego zdania rozwinie się jakaś mocarna fabuła.
Nic dziwnego, że dziś Piotr Kościelny bardziej skupia się na pisaniu niż zajęciach typowych dla detektywa. Nie musi obawiać się, że ktoś mu zagrozi popaleniem domu… I nie musi stresować się, że nagle zgubi trop, gdy jego partnerka z pracy lub on, oddali się za potrzebą fizjologiczną. Uff… Niech narażają się bohaterowie powieści i podkładają lokalizatory GPS pod auta albo gorzej – ścigają seryjnych morderców.
A propos powieści, to pierwszą „zaprezentował światu” w ramach self-publishingu, bo nie ufał znanym wydawnictwom. Z czasem się to zmieniło, wszak nawiązał m.in. współpracę z Czarną Owcą. Dziś sam jest wydawcą, pomagającym zaistnieć nowym pisarzom i pisarkom (chociażby Kalinie Jaszczur). Co ciekawe, rodzice, nawet ojciec (który nie czyta powieści syna), woleli, aby młodszy jeszcze Piotr prowadził tramwaj. „Książki? Łee… Z tego nie wyżyjesz”. A jednak panu Piotrowi się udało. W zalewie kryminałów (zszokowani, że powstaje ich w Polsce ponad 600 rocznie!) jego dzieła wyróżniają się i wciągają na tyle, że są chętnie kupowane.
Wielu ze zgromadzonych na sali ludzi przytaknęło na to porównanie, ale już większość była zaskoczona, gdy odpowiedział na pytanie, jaki polski aktor powinien wcielić się w słynnego komisarza Sikorę z 8-tomowego cyklu z akcją umiejscowioną we Wrocławiu. Jaki? Tomasz Karolak! Wow.
Najbardziej intrygująco i niepokojąco (ciary na nogach i plecach) zrobiło się, kiedy Pan Piotr wyjawił kilka faktów na temat działalności swojego biura detektywistycznego, które niedawno obchodziło pełną, 20. rocznicę istnienia.
Otóż – jak się domyślacie – nie jest to łatwa praca. Trzeba mieć mocną skórę (co pomaga też przy pisaniu książek i radzeniu sobie z hejtem, rada – nie „przejmuj się, nie czytaj złych opinii”). Nawet przy tak – wydawało się – niegroźnych sprawach, typu śledzenie męża/żony z kochanką/kochankiem (jedną taką sprawę Kościelny prowadził we Włocławku w roku 2011) można być narażonym na niebezpieczeństwo (dachowanie w wyniku przebicia opony, ale nie przypadkowo).
Obserwacja dzień i noc. Często ponad 12 godzin na dobę!
Merytoryczne i ciekawe pytania (także ze strony publiczności w różnym wieku, kobiet i mężczyzn, jego fanów, jak i tych dopiero rozpoczynających „przygodę” z bohaterami jego książek) sprawiły, że początkowa nieśmiałość zamieniła się w odwagę. No bo wiecie – na sali siedzi silny chłop o dużej posturze, który od razu sympatii nie wzbudza. Pozory jednak mylą. Churchill, Iglesias, a po polsku po prostu Kościelny okazał się facetem… „do rany przyłóż”. Kochającym pieski (szkoda, że suczka Bella nie uczestniczyła w spotkaniu, podobno obraziła się na swego pana, bo ten założył jej zakupioną niedawno perukę), piszącym też bajki dla dzieci (choć cieszące się mniejszą popularnością).
Opowiadał o tym, że pisze zawsze bez planu, przygotowania listy wydarzeń. Autor „Łowcy” zaczyna od wymyślania tytułu, a później jest to, co ma być. Opisy i dialogi bez cenzury.
Fabuła krwista niczym surowy befsztyk wołowy, do której wrzuca przyprawy, zasmakowane w pracy detektywistycznej.
Tak, własne doświadczenie i przeżycia nierzadko przemyca na karty książek. W każdym z komisarzy (on sam wolał zostać prywatnym detektywem, nie gliną) jest coś z niego. A to trochę groźny wygląd, a to jakaś cecha charakteru. Najbliżej mu do Mikuna ze „Zwierza” (właśnie tę powieść podarował nam ze specjalną dedykacją, za co bardzo dziękujemy).
Niech Was nie zwiedzie jego nazwisko, które brzmi, jakby był księdzem lub zbierał na tacę (dosłownie!). Piotr Kościelny jest bowiem wciąż czynnym... detektywem, ale od 2017 roku oddaje się wielkiej pasji. Tworzy powieści – głównie mocne, brutalne kryminały i thrillery, w których nie ma świętości, a są grzechy.
O czym opowiadał na spotkaniu? Dlaczego tym razem nie wziął ze sobą psa? Czy pióro jest równie niebezpieczne jak pistolet? Zapraszamy do naszej relacji, gdzie przybliżamy sylwetkę pana Piotra.
Urodził się we Wrocławiu. Ma obecnie 48 lat. Za rok minie dekada, odkąd został literackim debiutantem. „Zakon” – taki miała tytuł pierwsza książka. Nieprzypadkowo, bo Kościelny? Nie wiemy. Niech to pozostanie w sferze teorii spiskowych, wokół których notabene owa powieść się porusza (mieszając fikcję z głośnymi polskimi aferami politycznymi XXI wieku). Skupmy się jednak, co działo się na samym wydarzeniu 11 września. Panie prowadzące – jakże urocze, znające twórczość Kościelnego, świetnie przygotowane, strzelały celnie i „prześwietlały” tak charyzmatyczną postać.
11 września 2026 roku. Godzina 17.00. Filia nr 6 Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Zdzisława Arentowicza we Włocławku. Wtedy i tam poznaliśmy człowieka, który woli siebie określać autorem, nie pisarzem, choć przecież ma w swoim dorobku ponad 20 książek!
Opowiedz o nas rodzinie, znajomym, kolegom, koleżankom i przyjaciołom.
U nas każdy znajdzie coś dla siebie do poczytania, czy to z rana, czy wieczorkiem...
Po pracy, po zajęciach, po szkole, po powrocie do domu.
(+48) 787 913 926 (preferowany kontakt SMS)
redakcja.atrament@o2.pl
Włocławek
Atrament to internetowe, nowoczesne czasopismo literackie, łączące różne style: od vintage po dark akademię. Chcemy być oryginalni. Publikujemy u nas wiersze, teksty zasłużonych wielkich mistrzów pióra z domeny publicznej, utwory początkujących autorów, i co najważniejsze, ciekawe, wciągające, zmuszające do myślenia artykuły, recenzje oraz zapowiedzi książek.
Media społecznościowe
A website created in the WebWave website builder.