Paleta barw

Nie da się naprawić tego, co już się wydarzyło. Bogowie mogliby tego zapewne dokonać, ale nie ludzie, i chyba dobrze, żeby tak było. Gdyby było inaczej, ludzie prawdopodobnie umieraliby ze starości, wciąż próbując naprawić swe młodzieńcze błędy - Stephen King, ,,Bastion''

 

Pierwszego dnia stycznia siadam przy biurku i od rana nanoszę poprawki. Wzdycham, pocę się i trudzę. Mam na to tylko jeden krótki dzień, od wschodu do zachodu zimowego słońca. Potem magia nie działa.

Każdy dzień zakończonego właśnie roku starannie rozdzielam na pojedyncze nitki godzin i minut. Z uwagą przeglądam chwilę po chwili, wszystkie delikatne jak skrzydła motyla. Wstrzymując oddech starannie rozkładam je na biurku, ciasno obok siebie, pilnując kolejności zdarzeń. Szukam miejsc niedoskonałych. Brzydkich. Nieszczęśliwych.

Z rozłożonej palety barw uważnie dobieram te właściwe i cienkim pędzelkiem pracowicie nanoszę poprawki. Mam w swojej pracowni wszystkie kolory świata. Pracuję w skupieniu i ciszy, z zegarmistrzowską precyzją, pewną ręką kreśląc i rysując na nowo. Nie wolno mi popełnić błędu, bo zaklęcie się nie spełni.

Dziś mogę wszystko. Jestem jak czarodziejka-samouk, arcymistrzyni wiedźma z innego, lepszego świata. Dziś, dziś mogę naprawić przeszłość.

Każdego roku najwięcej zużywam złotego i czerwonego. Pragnę wspomnieniom dodać szczęścia i miłości. Czy to grzech? Przeglądam dni i noce, te piękne odkładam na biurko, tych niepięknych jest jednak więcej. Maluję, poprawiam, dozłacam.

Tym razem uparcie szukam tego dnia z końca lipca, który koniecznie muszę wymazać, zamalować na czarno, okryć niepamięcią na zawsze, jakby nigdy nie istniał. Zniszczyć, zapomnieć. To ważne.

Gdy wtem… Przez nieuwagę strącam łokciem kieliszek! Czerwone wino tworzy krwawą plamę na lipcowych smutkach. Zrywam się przerażona, a wtedy nagły podmuch wiatru nie-wiatru wznieca pogoń karteczek, przewraca słoiki z farbami, rozpędza pędzle, rozchlapuje kolory, tańczy, tańczy jak oszalały. Cała pracownia wypełnia się dźwiękami, wiruje w barwnych pląsach! Skąd tu muzyka, no skąd? Kartki, wprawione w ruch przez podmuch, kręcą oberki i krakowiaki, uskrzydlone dokazują i swawolą! W tańcu tworzą przedziwne figury na poplątanych przedziwnie pięcioliniach. Stoję zatroskana w środku tej barwnej, dźwięcznej gonitwy, wyciągam ręce, by złapać jak najwięcej dni, minut i chwil, z powrotem poukładać na blacie, ale nie chcą już wracać do dawnego nudnego porządku. Stoję w samym środku tego spektaklu, oniemiała z zachwytu i grozy.

Wokół wirują ćwierćnuty, dźwięczą smyczki, dmą z całych sił płuca kornetów, a już pokotem mdleją zmęczone synkopy! Skrzypią z wysiłku klucze wiolinowe, ledwie dyszą zziajane bemole. I gdy wpółżywe, bez sił, bez tchu już, już chcą spocząć na deskach, to nowy oddech wiatru na nowo zmusza je do podjęcia wariackiego tanecznego galopu! I wciąż ta muzyka, skąd tu skrzypce, basy, klarnety?

A łobuz-wiatr, figlarny jak kot, w beztroskiej zabawie roznosi kartki z kalendarza po wszystkich kątach, bez ładu i składu. Wreszcie na drewnianą podłogę opadają zmęczone korowody dni, które pragnęłam odmalować czerwienią, ozłocić. Cicha drażni. Opadam na fotel. Karteczki z kalendarza leżą po kątach, jeszcze drżące jak półżywe motyle.

Niedobrze.

Już nie odszukam tej utraconej chwili. Nie odgadnę zagubionego porządku. Tym razem nie naprawię przeszłości.

Powoli sama podnoszę się do tańca.

 

 

Czas czytania: ok. 2 minuty

Gatunek: realizm magiczny

Joanna Ewa Goc

a wooden table topped with a paint palette
10 września 2026

Poprawki pędzelkiem

Bohaterka tego zmysłowego opowiadania staje przed szansą wymazania z pamięci feralnego lipcowego dnia, lecz jeden nieostrożny ruch zamienia jej pracownię w niewiarygodny, szalony spektakl. Rozlane wino, nagły podmuch magicznego wiatru i wirujące w szalonym tanecznym galopie chwile tworzą chaos, nad którym nikt nie jest w stanie zapanować. Muzyka, barwy i dźwięki porywają dawny, sztywny porządek, zamieniając precyzyjny plan w niekontrolowany zachwyt z ociekającymi ponadto chwilami grozy.

JOANNA EWA GOC

wykładowczyni akademicka, Laureatka Warszawskiej Nagrody Edukacji Kulturalnej.

Jej wiersze, opowiadania i reportaże można przeczytać m.in. w czasopismach: „Epea”, "Elewator", „Helikopter”, „Tlen Literacki”, „Tygodnik Powszechny” i na portalach literackich Wydawnictwa J i „Pisarze.pl”. W 2020 roku nakładem Wydawnictw Uniwersytetu Warszawskiego ukazał się jej debiutancki tomik poezji/ prozy poetyckiej: „Portrety z Krakowskiego, nie wszystkie prawdziwe”.

Uwielbia wędrówki po zatłoczonym Sao Paulo i po kolumbijskich lasach deszczowych.

INSTAGRAM

FACEBOOK

Stwórzmy nowy wymiar literatury

Opowiedz o nas rodzinie, znajomym, kolegom, koleżankom i przyjaciołom.

U nas każdy znajdzie coś dla siebie do poczytania, czy to z rana, czy wieczorkiem...

Po pracy, po zajęciach, po szkole, po powrocie do domu.

 

U nas znajdziesz tylko takie artykuły,które rozbudzą Twoje emocje!

(+48) 787 913 926 (preferowany kontakt SMS)

redakcja.atrament@o2.pl

Włocławek

Atrament to internetowe, nowoczesne czasopismo literackie, łączące różne style: od vintage po dark akademię. Chcemy być oryginalni. Publikujemy u nas wiersze, teksty zasłużonych wielkich mistrzów pióra z domeny publicznej, utwory początkujących autorów, i co najważniejsze, ciekawe, wciągające, zmuszające do myślenia artykuły, recenzje oraz zapowiedzi książek.

pile of assorted-title books

Media społecznościowe

A website created in the WebWave website builder.