Domki
Anusiu moja miła! I cóż ja nieboga teraz pocznę? – westchnęła żałośnie Cecylia.
– Niechże Panienka nie płacze. Może wszystko się jeszcze ułoży – drobna brunetka bezradnie patrzyła na rozpacz swej pani.
– Gdyby moja matuleńka żyła, to może by się za mną wstawiła. A tak? Nikt się za sierotą nie ujmie. Pani macocha chce się mnie co rychlej pozbyć z domu, a ojciec zawżdy jej słucha – wyszeptała zrezygnowanym głosem drobniutka blondynka.
– Aliści Jaśnie Pan nie pozwoli Panience krzywdy zrobić – nieśmiało przerwała dwórka.
– Ot! niewieści los. Przecie dla ojca wojewoda to idealny kandydat na zięcia. Majętny. Poważany. Stateczny. No i wpływowy. Pół Korony mu podlega.
– Toć on chyba ze trzy razy starszy od Panienki!
– I w dodatku ma gromadę dzieci. Nie gotowam jeszcze na matkę. A co dopiero na macochę dla takiej czeladki – jęknęła Cecylia.
– A może poprosi Panienka o pomoc swoją ciotkę? Podskarbinę Hińczową? Ona mogłaby przekonać Jaśnie Pana…
– To na nic – szepnęła łamiącym się głosem – Ojciec jak się zaweźmie, a macocha mu wtóruje, to nawet wstawiennictwo cioteczki Doroty nie pomoże. „Zrękowiny na św. Jana, a potem ślub”. Tak powiedział ojciec – dodała i rozpłakała się żałośnie. Gorące łzy płynęły strumieniami po policzkach dziewczyny, mocząc spoczywające na sukni złote loki.
– Panienko! Jeszcze dwa miesiące. Niech Panienka nie traci nadziei. Siła się zmienić jeszcze może – próbowała pocieszać ją brunetka.
– Cecylio, Cecylio! Cóż ci jest, ukochana? – krzepki staruszek bez skutku próbował obudzić leżącą obok kobietę. Jej długie srebrne włosy były całe mokre od łez. A drobnym ciałem wstrząsały spazmatyczne dreszcze. – Obudź się, żono! – Jan delikatne potrząsał ramionami śpiącej.
– C-o s-i-ę s-t-a-ł-o? Gdzie ja jestem? - szepnęła nagle wystraszona i zdezorientowana staruszka.
– Ciii… – wyszeptał uspokajająco mężczyzna. – Jesteś w naszym domu. Spokojnie. Znów miałaś zły sen?
– Tak, Janie – pokiwała głową – od dawna mnie nie nawiedzał. Nie wiem, czemu teraz wróciły nocne mary.
– Wezwać Agnieszkę?
– Nie trzeba, mężu – przytuliła się do szerokiej piersi siedzącego na skraju małżeńskiego łoża mężczyzny. – Przyśniła mi się rozmowa właśnie z nią. Jeszcze sprzed naszej ucieczki. Jak ojciec ogłosił zrękowiny z wojewodą – uśmiechnęła się blado. Jan łagodnie gładził jej srebrne loki, a ona mówiła dalej.
– Myślisz, że oni jeszcze pamiętają? Że ktoś nadal nas szuka? – zerknęła przestraszona na zachód. – Lękam się, że teraz, po wizycie Jego Wysokości Miłościwego króla Zygmunta Augusta, ktoś sobie o nas przypomni. Wojewoda nie puści takiej zniewagi płazem. Porzuciłam go niemal w dniu zaślubin…
– W dodatku dla chłopa – roześmiał się Jan.
– No właśnie! Sam widzisz, mężu. Lękam się o ciebie…
– Żono moja, światło mego życia, chyba zapomniałaś, że obojeśmy się zestarzeli. Adyć wojewoda już wtedy był leciwym mężczyzną. Minęło ponad 80 lat. Ani chybi już dawno pomarł.
– Ale… – kobieta wciąż wydawała się nieprzekonana.
– Oj, Cecylio, Cecylio! Zaiste i dziś nie jesteśmy sami. Za towarzyszy mamy zacną gromadę. Toć wokół nas sto chat pełnych przyjaciół i krewnych. Nie musisz się lękać. To już dawno minęło. Pamiętaj, sen mara, Bóg wiara.
Czas czytania: ok. 5 minut
Gatunek: opowiadanie
Katarzyna Lewandowska
Minimalistyczne opowiadanie inspirowane legendą o Janie i Cecylii.
,,Ten, który kocha, powinien dzielić los tego, kogo kocha" - Michaił Bułchakov.
Tekst z serii opowieści pt.: ,,Herstorie", inspirowanych historiami kobiet obecnych w naszej kulturze i/lub historii.
JOANNA STRZELECKA
Pisanie pomaga jej porządkować myśli i lepiej rozumieć ludzi.
Tworzy opowiadania, eseje i powieści, w których najważniejszy jest moment przemiany – chwila, gdy człowiek bierze odpowiedzialność za siebie i innych. Fascynuje ją literatura jako sposób rozumienia człowieka, szczególnie pozytywistyczna, ale i klasyczną nie pogardzi. Czyta, robi notatki, spaceruje i wierzy, że zawsze warto nauczyć się czegoś nowego – o świecie, o innych i o sobie. Ma nadzieję, że jej teksty skłaniają do refleksji i pozostawiają czytelników z odrobiną ulgi oraz uśmiechem.
Opowiedz o nas rodzinie, znajomym, kolegom, koleżankom i przyjaciołom.
U nas każdy znajdzie coś dla siebie do poczytania, czy to z rana, czy wieczorkiem...
Po pracy, po zajęciach, po szkole, po powrocie do domu.
(+48) 787 913 926 (preferowany kontakt SMS)
redakcja.atrament@o2.pl
Włocławek
Atrament to internetowe, nowoczesne czasopismo literackie, łączące różne style: od vintage po dark akademię. Chcemy być oryginalni. Publikujemy u nas wiersze, teksty zasłużonych wielkich mistrzów pióra z domeny publicznej, utwory początkujących autorów, i co najważniejsze, ciekawe, wciągające, zmuszające do myślenia artykuły, recenzje oraz zapowiedzi książek.
Media społecznościowe
A website created in the WebWave website builder.